
"NA ZASADACH DORROWOLNEJ ONIRYCZNOŚCI"
Z Poetą, nazwijmy Go - tylko umownie - M.Cz., bo chodzi raczej o pewien, nie tak znów powszechnie dziś spotykany, sposób postrzegania świata , niż
o konkretnego człowieka, spotykam się dość często. Zawsze na zasadach w pełni dobrowolnej oniryczności. To znaczy, tak naprawdę, nie wiem jak jest z Jego strony.
Ja w każdym razie mogę, absolutnie spokojna o szczerość, zdeklarować, zarówno dobrowolność , jak i oniryczność.
Widujemy się przeważnie w domu. Dla większego poczucia duchowego bezpieczeństwa, każde z nas we własnym. A dla zaspokojenia, odwiecznie towarzyszącego nam obojgu, arcynarcyzmu, stajemy dodatkowo przed lustrem. Też, co oczywiste, każde przed swoim.
Pewien książę z zamku nad Loarą,
ciągle kłócił się ze swoją Starą,
więc się rozwiódł z nią w końcu,
potem leżał na słońcu
i opalał się nad Niagarą.

To westchnęła Pani Borsuk, żona Pana Borsuka i mama borsuczka, który był jeszcze na tyle mały, że napisanie jego imienia wielką literą wprawiłoby go w wielkie zawstydzenie.
Pani Borsuk wróciła właśnie z wizyty u swoich dalekich krewnych mieszkających w ludzkim mieście. Najwidoczniej zapomniała wziąć stamtąd swojej nieodłącznej torebki, a miała w niej wszystko. Znaczy się, miała jedzenie, po które właśnie fatygowała się tak daleko, a bez którego mały borsuczek mógł nie zdążyć wyhodować sobie ciepłej kołderki na zimę.
To pytanie zadała Myszka, sąsiadka z dołu. Miała bardzo wrażliwy słuch i lubiła pisać książki. A, że pisać książek bez ciszy się zwyczajnie nie da, pomarszczyła trochę pyszczek, pomachała wąskami i przyszła do swojej sąsiadki, by pomóc jej się uspokoić.

Wpatrzony w złoto w gablocie,
zamyka oczy.
Słyszy stadiony,
skandujące jego nazwisko.
Miliony kibiców,
walących w śnieżące telewizory.
Tylko dla chwili ekstazy,
którą on wywoła.
Pod zamkniętą powieką,
łza się zakręci.
Wraz z ostatnim kieliszkiem,
rozmyją wspomnienia.
Oto dawny MISTRZ,
dziś już go nie ma.
Jaką rolę według Was powinien odgrywać krytyk wobec dzieła i jego autora? Jakie zasady mają być wyznacznikami o wybitności, bądź marności utworów lirycznych lub prozy? Zapraszam do wymiany swoich opinii!

Otworzyłem oczy i świat wyleciał spod moich powiek. Po prostu złapał się rzęs i wykorzystał siłę odśrodkową towarzyszącą ich gwałtownemu podnoszeniu. Biorąc pod uwagę jego balansującą na granicy snu i jawy masę, musiał osiągnąć zawrotną prędkość. Gdy rzeczywistość się wyklarowała, starłem jej zaschnięte resztki z kącików oczu. Myłem zęby, starając się jak najmniej patrzeć w lustro. Był w nim drugi ja i druga łazienka. Na szczęście brakowało drugiego lustra. Zwariowałbym.

Błądzę wzrokiem po podłodze,
siedząc na jeszcze ciepłej pościeli.
Na moim ciele Twój pot niczym rosa,
gdzieś się jeszcze tli niedopałek papierosa.
Szukam czegoś miedzy klepkami parkietu,
cisza goni me myśli.
Śpisz już? Czemu nie?
Czemu Twe spojrzenie goni po ścianie?
Co nie daje Ci spać?
Też szukasz w tym sensu?
Może to nie ma sensu,
to była chwila nie szukajmy w niej niczego.
Wstaniesz rano, znikniesz bez słowa,
lekkie trzaśnięcie drzwi bez do widzenia.
I tak skończy się kolejna krótka historia.
Nie pytaj mnie co będzie, jeśli zostaniesz.
Możesz ograbić mnie z dobytku i zrównać z ziemią mój dom,
ale i tak będę bogaty.
Możesz mi napluć w twarz,
ale i tak nie okradniesz mnie z honoru.
Zakujesz mnie w najcięższe kajdany,
ale i tak będę wolny.
Jeszcze nigdy nie wygrałeś.
Byłem ostatnim ze sług.
Byłem upokorzony.
Byłem niewolnikiem.
Lecz pamiętałem zawsze o jednym.
Jestem królem.
Tylko sam mogę pozbawić się
Korony.
Najnowsze komentarze
14 min. 43 sek. temu
11 godzin 46 min. temu
1 dzień 1 godzina temu
1 dzień 11 godzin temu
1 dzień 18 godzin temu
2 dni 7 godzin temu
2 dni 14 godzin temu
2 dni 15 godzin temu
2 dni 18 godzin temu
2 dni 23 godziny temu