Portret użytkownika SAKARTVELO26

"pojemny mebel"

stary kredens
w salonie babci Anastazji
był obiektem dość słodkich
i śmiałych fantazji:

krył w sobie konfitur słoje
stos domków z piernika
miśnieńską porcelanę
nalewkę Ludwika

miał zapach soku z derenia
wytworność kryształów
w takiej na przykład karafce
z likierem z migdałów

przepastny jak wyobraźnia
sześciolatki sprytnej
pomieścił zgrabnie co smaczne
i całkiem niezwykłe -

kilka spodeczków różowych
pięć lasek wanilii
odległe kadry dzieciństwa
do rymów sprzed chwili

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"do załatwienia -CITO"

miłosne wyznania
los do poskładania
z klocków LEGO

trzy końcowe wnioski
dwie durne pogłoski
złapać w biegu

ściany znów pobielić
chlebem się podzielić
bardzo szczerze

nie powiedzieć sobie
czego dziś nie zrobię
bo Mu nie wierzę

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"wybrane skutki procesów biochemicznych"

na wypukłościach czaszki
zwisając w dół pajęczymi nogami
przysiadły myśli ciężkie
ponieważ ciężarne

za chwilę powiją ołowianość chmur
oglądanych przez okno podobno letniego poranka
wydadzą na świat grad albo deszcz
a może nawet błyskawicę czyjegoś krzyku

jeszcze moment a uderzając
maleńkimi młoteczkami w potylicę
rozbiją ją by przez tak zrobiony otwór wypuścić
z mózgu receptory wszystkich koszmarów

w kolejnej sekundzie urodzą dodatkowo
chyba zamiast depresji endogennej
zdecydowaną skłonność do przesady
niektórzy nazywają to uprawianiem literatury

Portret użytkownika Michał Benikas

Likier

Kolosalnie rzadki wypełniacz serca.
Kłak po fryzjerze, z pierwszego strzyżenia.
Inni ssą dziewictwo.
Ty gromadzisz pustkę; flesze i migawki.

Czytałem że da się zamrozić światło.
Landrynki po wieczność
i piłka bez łatek.
To byłby świat, horyzont ideału.

Synku, czas w końcu dorosnąć.
Spawarka, zmywak - piwo.
Już czytasz bajki cudzym.
Twórz własne, prawdziwe - gówno.

O parę lat przesunę,
lecz gdzie na suwaku wieczność!?
Piekło dojrzewa czasem.
Umysł, rozporkiem ego.

Podobno pijąc go wykańczasz.
Neuron po neuronie.
Jak wiele trzeba wypić,
by grać zwyczajną rolę ?

Portret użytkownika SAKARTVELO26

„dla Majki – tej, co jest jak Jacek i Rafał”

są strofy dla Majki codziennej
i wiersze dla Majki odświętnej –

jak pierwsze krople rosy
na Majki stopach bosych

są mity i fantazję
na Majki wyobraźnię -

ot, byty i niebywajki
w specjalnych bajkach dla Majki

Portret użytkownika SAKARTVELO26

„odmiennica – żeńska forma odmieńca”

kiedy głównie spadają samoloty
i notowania w –

mnie dmuchawiec czy latawiec
kolorem spada na głowę

w chwilach gdy żywota miałkość
to męczy to znów nudzi –

mnie zazwyczaj niepoprawną
ciągnie do ludzi

a nad ranem którym wstaje
smuga światła pierwsza –

mnie dopiero przebudzoną
skłania do wiersza

Portret użytkownika Łukasz Nycz

dodatek, niczym.

Słyszałam szept, że jutro mają się skończyć znaczki i koperty. Papier na listy nie. Atrament ma wsiąknąć
w bibułkę, zniknąć, jak wszystkie bilety jednorazowe, które nie będą już kasowane kilkakrotnie. Fotografowie
narzekali w słuchawkę coś o wywoływaniu zdjęć, coś o kawie- ale to już nie mieści się w głowie: tylko jakieś
przysłowia, anegdoty- wszystko bez morału.

Nieobecni i przechodnie mówią: Najlepiej już zapominać, niż coś obiecywać- I tylko przeglądać
się w szklanych pamiątkach- jakichkolwiek: bez znaczenia od kogo i za co.

W zapyziałej kuchni piję sama herbatę. Przez otwarte drzwi podpatruję Magdę, siostrę. Magdalena czyta książkę.
Przepisuje co piąty wyraz na kartkę. Spoglądam więc obok i przytakuję: No, no. Tylko bez enumeracji w wierszach.

Portret użytkownika Michał Benikas

Chinina

Ptactwo zasrało już parapet.
Ulgami w rytuale kredytów.
Spiralą świnek, na sezon grilla.
Cewnikiem okien - dziś już w plastikach.

Spakować grudki myśli,
linczując asfalt z PRL-u.
Jadący na wskazówkach czasu.
Pchającego szkorbut między szpary.

Ikon, przydrożnych mnichów.
Wgniatających bilbordy pod powieki.
Zryć przestrzeń grabkami fantazji.
Głaszcząc matowy filtr, marlboro.

Jeszcze raz powiedz mi - miłość.
Klimakterium skroni oświeconych.
Absolut, którym gram na przemian.
Łyk, dym, pianino.

Skiń kroplo na piach po suszy.
Drgające wargi żądzy słowa,
i skurcze w udach późną nocą.
Kobiecych czekań, gdy dochodzą.

Fistaszki, no i te rodzynki!
Dosypię, znaj mą dobroć.
Dla ciebie pulsu rwana strofa.
Dla mnie chinina, malarii potop ...

Subskrybuje zawartość