Jesteś tutaj

Warto chronić magnolie – tekst nie tylko botaniczny

Obrazek użytkownika Gość

MOTTO:
„jak magnolia?”

kwiat magnolii
jego przechodząca w różowość niewinna biel
i delikatny zapach
pod ścisłą ochroną

broniony przed ludzkim dotykiem
powodowanym żądzą posiadania
można jedynie
wąchać i patrzeć

od czasu do czasu wolno też
pozbierać spod drzewa
opadłe płatki
a nawet całe kwiaty

wszystko dlatego że ceni się unikalność
dostrzega wyjątkowość
gatunku i każdej pojedynczej rośliny
a względem człowieka podobno tak się nie da?

Dylemat o którym mowa w powyższym wierszu może dotyczyć - i dotyczy – człowieka w ogóle. Jednak, mówiąc zupełnie szczerze, odnosi się przede wszystkim do tych bardziej wrażliwych ludzkich egzemplarzy w szczególe. W jeszcze bardziej dojmujący sposób dotyka artystów. A nierozerwalny jest z losem tych spośród nich, którzy mają dość talentu, odwagi i determinacji by śpiewać poezję.

W latach słusznie minionego ustroju, pamiętam to dobrze, było ich znacznie więcej, niż dziś. Fundując katharsis reszcie społeczeństwa byli niekiedy rodzajem bodźca do myślenia i działania, a nawet zastępczą formą sumień swoich rodaków.

Czasem zapełniali publicznością wielkie sale, kiedy indziej maleńkie zakonspirowane piwnice. Zawsze jednak byli częścią zbiorowego nurtu świadomości, a nawet społecznego krwioobiegu.

Teraz, w wolnej Polsce miejsca dla nich jakby coraz mniej. Z rzadka trafi się jakaś feta, jakiś odnotowany publicznie jubileusz. Ale tak na co dzień zapełniają raczej kąty, których nie zdążyła zająć słowno - muzyczna papka wespół z bełkotem.

Takie, przyznaję nieco gorzkie, refleksje naszły mnie, może trochę paradoksalnie, po dwóch znakomitych koncertach, które były właśnie, wzmiankowanymi powyżej, fetami. Najpierw (10.04.2111) w III programie Polskiego Radia odbył się fenomenalny jubileuszowy –w 50-lecie urodzin i 30-lecie pracy artystycznej – koncert Mirka Czyżykiewicza. Dokładnie tydzień później – 17.04.2011 – w warszawskim Białołęckim Ośrodku Kultury – miała miejsce kolejna wielka śpiewacza uczta. Koncert promujący „najmłodsze dziecko” – wymyślonego i konsekwentnie realizowanego przez Antoniego Murackiego – projektu NOHAVICA PO POLSKU. Tym razem chodziło o koncertową (CD + DVD) wersję dwupłytowego albumu „Świat wg Nohavicy”. Obok dwóch już wcześniej wymienionych artystów, i naturalnie samego czeskiego barda Jaromira Nohavicy, oraz towarzyszącego Im niebanalnego zespołu muzycznego, na scenie (w kolejności mojej pamięci) magię uprawiali: Elżbieta Wojnowska, Aleksandra Drzewiecka, Tadeusz i Piotr Woźniakowie, Zbigniew Zamachowski, Andrzej Ozga, Paweł Orkisz i Jakub Muracki.

Zgodnie z założeniami i oczekiwaniami zebranych, dotyczy to obydwu omawianych koncertów, publiczność najpierw siedziała jak zaczarowana, albo zahipnotyzowana, by na finał urządzić owacje na stojąco. O merytorycznej zawartości tego czarowania nie opowiem, bo żaden znany mi język nie posiada adekwatnych po temu słów. To trzeba, lub trzeba było, zobaczyć i usłyszeć. Zdradzę tylko, co pomyślałam za każdym z dwóch razów. Przychodziło mi mianowicie do głowy, że WARTO CHRONIĆ MAGNOLIE.

Forums: