Chinina

Portret użytkownika Michał Benikas

Ptactwo zasrało już parapet.
Ulgami w rytuale kredytów.
Spiralą świnek, na sezon grilla.
Cewnikiem okien - dziś już w plastikach.

Spakować grudki myśli,
linczując asfalt z PRL-u.
Jadący na wskazówkach czasu.
Pchającego szkorbut między szpary.

Ikon, przydrożnych mnichów.
Wgniatających bilbordy pod powieki.
Zryć przestrzeń grabkami fantazji.
Głaszcząc matowy filtr, marlboro.

Jeszcze raz powiedz mi - miłość.
Klimakterium skroni oświeconych.
Absolut, którym gram na przemian.
Łyk, dym, pianino.

Skiń kroplo na piach po suszy.
Drgające wargi żądzy słowa,
i skurcze w udach późną nocą.
Kobiecych czekań, gdy dochodzą.

Fistaszki, no i te rodzynki!
Dosypię, znaj mą dobroć.
Dla ciebie pulsu rwana strofa.
Dla mnie chinina, malarii potop ...