"Arka zachwyceń – Niepołomice"

No replies
SAKARTVELO26
Portret użytkownika SAKARTVELO26
User offline. Last seen 14 godzin 11 min. ago. Nieobecny
Joined: 08.10.2008

Ten, kto chciał, tudzież mógł, między 16, a 18 lipca 2010 roku, dojechać do podkrakowskich Niepołomic z pewnością nie żałował. Najbardziej adekwatnym komentarzem do tego, co się tam wtedy działo jest lekka parafraza starej mądrości ludowej. „Święto, święto i ... po święcie”, chciałoby się mianowicie rzecz. Święto nazywało się naturalnie „Ballady Europy 2010” (lub, jak kto woli, Ballads of Europe 2010) i było piątą już edycją tego festiwalu, którego pomysłodawca, dobry duch, organizator i współwykonawca Paweł Orkisz, czuwał nie tylko nad artystyczną jakością całości, ale także nad tym, by unoszących się w powietrzu drobinek magii, przypadkiem, nie przepłoszyć.

No i, podobnie jak dotąd, impreza była, w istocie tyleż wielka, co... zwyczajnie zaczarowana. Bo jakże inaczej określić znakomite jam session z udziałem Anny Marii Jopek i Jej znakomitego gitarzysty Marka Napiórkowskiego? Jak inaczej określić ulotność tego niebywałego nocnego sabatu dźwięków i emocji?... A do tego jeszcze niesamowita energia i niepodrabialna radość, w tej samej mierze artystów, co publiczności.

Klasą, nie tylko zresztą dla siebie, stał się również koncert węgierski. Ach, ten południowy temperament!

W ostatnim dniu festiwalu były dwa koncerty. Pierwszy to znakomita prezentacja ,wiecznych i nieśmiertelnych, jak sam Artysta, piosenek Marka Grechuty. Tu będzie bez komentarza, bo każda próba tegoż byłaby świętokradztwem.

A wieczorem?... Kolejna niespodzianka. Niemcy. Ale jacyż inni od tych z powszechnie obowiązujących stereotypów. Ludzie dowcipni, grzeczni i, CO CHYBA NAJWAŻNIEJSZE, cudownie muzykalni. Nic więc dziwnego, że przywiezione przez Nich płyty rozchodziły się, naprawdę, jak najpyszniejsze ciepłe bułeczki.

Kto nie był z nami, ten stracił tak wiele, że trwanie w tym błędzie na przyszłość, będzie marnowaniem dalszego życia.

A ponieważ nikt rozsądny dobrowolnie swego życia nie marnuje, przyjedźcie, KOCHANI, za rok. Rezerwujcie już czas i nocleg na trzeci weekend lipca 2011 roku. To co się stanie, w tym miejscu i czasie, warte jest każdej fatygi

Sakartvelo26