
Nie napiszę i już. Wszystko mi jedno, że dziedzina estetyki została zdominowana przez dogłębne analizy odwrotu kategorii piękna we współczesnej sztuce. Bynajmniej nie twierdzę, że kłamią. Sam byłem świadkiem jej ucieczki po krętych ulicach Krakowskiego Kazimierza. Goniła ją doskonale wyszkolona grupa półnagich postmodernistów. Chciałem odruchowo chociaż nogę podstawić, ale po chwili zastanowienia stwierdziłem, że nie byłoby to ani ładnie, ani przede wszystkim piękne. Jeżeli potrzebujesz felietonu o upadku sztuki, masz stosowne narzędzia, żeby napisać go własnoręcznie - widziałem już setki prób znalezienia przyczyny zła, może Tobie w końcu się uda?

Oczy szeroko zamknięte,
by nie widzieć tego, co go otacza.
Oddech wstrzymany,
by nie czuć siarki z niedopitej butelki.
Dłonie nerwowo trzymające koc,
miękki, inny od wszystkiego, co go otacza.
Nogi podkulone, by poczuć choć trochę ciepła,
wśród wszechobecnej wilgoci i zimna.
Uszy zatkane byle czym,
by tylko nie słyszeć wszechobecnych krzyków.
Zmącony obraz wyobraźni,
próbującej nieudolnie teleportacji.
Ta chęć by tylko się stąd wyrwać,
byle nie być tacy jak oni.
Nic z tego, usta szeroko otwarte,
by wziąć pierwszy łyk, nie myśleć o tym.

„ptak bez wyboru”
nad moją głową przeleciał ptak
z dziwacznym szeptem skrzydeł
urwał się pewnie z dostojnych sztychów
bądź starych malowideł
dokąd chciał lecieć? –
teraz nie zgadnę, a jednak mam przeczucie
że z tej niewoli, co u artystów
czym prędzej musiał uciec
inaczej nie mknąłby tak bezszelestnie
tak nikłym śladem na niebie
i miałby trochę więcej pewność
i kiedyś wrócił do siebie
zostałby zapis zdjęcia jednego
tego na krzakiem róży
które mu Pan Bóg, tak bez powodu
wykonał z fleszem od burzy
byłby też obraz w moim spojrzeniu –
życzenia podróży szczęśliwej
i tej miłości co ukryta
w nadziei głupio żywej

Agnieszka błękitnie patrzy
i szepce jak w teatrze
uśmiecha się bielą zębów
do Józka z siódmego rzędu
lecz trzeba ze sceny zejść
na Kępę uciec lub gdzieś
nad Wigry – tam za krzakiem
czyhają wilkołaki
Agnieszka – ta niepubliczna –
jest bowiem metafizyczna
i we krwi ma uciekanie
nim w świetle rampy znów stanie
nim innym znów powie: „jestem”
przewrotną miną czy gestem –
jak teraz ucieka w zaświaty
tam pisze poematy
tam tęskni za Warszawą
za wciąż nie minioną sławą
na chmurce z Piotrem S.
wermut popija pod jazz
Zagląda jej w okno -
on, choć taki nieśmiały
serca pół oddaje,
bo zakochany
z miłości rumiany.
Mruga do niej,
uśmiecha się zalotnie
spotkać się mogą nocą
tylko w pustym oknie.
On coraz prędzej
ukrywa się pod chmur peleryną.
On znika, ucieka
a ty go kochasz, dziewczyno!
Inaczej wygląda,
ile razy spojrzysz
nie odwracaj już wzroku -
drugim razem nie zdążysz!
Ty oczy przymkniesz,
on w kolejną fazę wejdzie,
zbudzisz się rano -
on u innej już będzie
Stawia kroki kolejne,
choć niezgrabny taki.
Poznaje inne, piękne,
odwiedza polne maki.
Noc spędzi upojną
z ulubionym twym kwiatem
jesień, zimę, wiosnę.
Czy powróci tu latem?
I krok po kroku
kochanek twój miły, odejdzie -
on nie dla takiej dziewczyny
W noc z Tobą
niezbyt długo
mam na sobie sukienkę
dłońmi Twoimi i oczyma
wkładam najpiękniejsze stroje
i kolię Twoich pocałunków
nocą wszystko widać
palcami spacerujemy tam
gdzie dniem się nie chodzi
w noc z Tobą
jestem najbogatszą kobietą na świecie
ubraną Twoją namiętnością

w tym tunelu
między latem a jesienią
jeszcze się liście zielenią
wciąż trawy kuszą
i z dużą rzeczy znajomością
zdobią świat
ale już blisko – gdzieś za rogiem
albo za zwykłym siana stogiem
zmiana wart
bo się zza węgła czai złoto
co wzrok ukoi barw pieszczotą
już we wrześniu
z lasu wychodzą na polany
plamą czerwieni rozedrganej
ludzie leśni
buszuje wiatr po wrzosowisku
kolorem krzaków zajmie wszystko
w mojej głowie –
nową historię o przemianach
zaklętych w odcieniach nad ranem
tu opowie

Maja ma włosy brązowe
i mocne kobiece dłonie
Maja też - zawsze gdy pora
petunie ma na balkonie
do tego jeszcze Maja
dość dziwne ma zwyczaje -
każdemu kto na drodze
Maja coś z duszy daje
na koniec Maja ulata
na swoich Majowych skrzydłach -
znam dobrze odwagę Mai
by łykać łzy i powidła
Najnowsze komentarze
9 sek. temu
3 min. 4 sek. temu
8 min. 4 sek. temu
1 dzień 1 godzina temu
1 dzień 8 godzin temu
1 dzień 8 godzin temu
1 godzina 56 min. temu
1 dzień 9 godzin temu
1 dzień 10 godzin temu
1 dzień 10 godzin temu