
ten przystojniak
to gamoń z ciotką
- tą z tapirem -
zrobionym na słodko
tamta z pieskiem
antyczna panienka
- choć wygląda –
z pewnością nie święta
starszy Pan w binoklach
przed sklepem próbujący odnaleźć swą miłość
- dziś rękawem o klamkę zaczepił –
ma świadomość, że lepiej już było
do kompletu z kabaretu Pani miła
- co na schodach trauma jej się przytrafiła –
gdyż złamała jedną z „nóg do szyi”
w krótkiej chwili
przesuwają się powoli przed oczyma
- wiosna, lato, i kolejno, jesień, zima –
pozostają po nich stare fotografie
których spalić, czy wyrzucić, nie potrafię

żuraw ten w kluczu
lub na budowie
móżdżek na tacy
czasem też w głowie
prawo do szczęścia
i prawo jazdy
gwiazdki filmowe
patrzą na gwiazdy
język przepyszny w chrzanowym sosie
albo niezbędny w śpiewaczki głosie
wiersz z artykułu w nudnej gazecie
bądź przypisany Panu Poecie
plecie się w kosze giętka wiklina
i wierszokleta już pleść zaczyna...

styl jest wtedy, kochany,
kiedy, bynajmniej nie żartem,
na co dzień nosisz intelekt
lepszy, niż marynarkę
klasę masz wówczas, najdroższa,
jeżeli, całkiem na serio,
najlepszą kieckę zamieniasz
na mózg używany z energią
smak dobry, to coś takiego
co z najszczerszą miłością,
zamiast od Diora łachmanem
okrywasz wrażliwością
kęs sensu zachodzi z chwilą
twojego postanowienia,
że wolisz być oceniany
niż zbyt pochopnie oceniać
a manier szczypta ma miejsce
jeśli bez ściągi, czy klucza,
sam z siebie, rozumie człowiek,
na ile niezręcznie pouczać

Nie napiszę i już. Wszystko mi jedno, że dziedzina estetyki została zdominowana przez dogłębne analizy odwrotu kategorii piękna we współczesnej sztuce. Bynajmniej nie twierdzę, że kłamią. Sam byłem świadkiem jej ucieczki po krętych ulicach Krakowskiego Kazimierza. Goniła ją doskonale wyszkolona grupa półnagich postmodernistów. Chciałem odruchowo chociaż nogę podstawić, ale po chwili zastanowienia stwierdziłem, że nie byłoby to ani ładnie, ani przede wszystkim piękne. Jeżeli potrzebujesz felietonu o upadku sztuki, masz stosowne narzędzia, żeby napisać go własnoręcznie - widziałem już setki prób znalezienia przyczyny zła, może Tobie w końcu się uda?

Oczy szeroko zamknięte,
by nie widzieć tego, co go otacza.
Oddech wstrzymany,
by nie czuć siarki z niedopitej butelki.
Dłonie nerwowo trzymające koc,
miękki, inny od wszystkiego, co go otacza.
Nogi podkulone, by poczuć choć trochę ciepła,
wśród wszechobecnej wilgoci i zimna.
Uszy zatkane byle czym,
by tylko nie słyszeć wszechobecnych krzyków.
Zmącony obraz wyobraźni,
próbującej nieudolnie teleportacji.
Ta chęć by tylko się stąd wyrwać,
byle nie być tacy jak oni.
Nic z tego, usta szeroko otwarte,
by wziąć pierwszy łyk, nie myśleć o tym.

„ptak bez wyboru”
nad moją głową przeleciał ptak
z dziwacznym szeptem skrzydeł
urwał się pewnie z dostojnych sztychów
bądź starych malowideł
dokąd chciał lecieć? –
teraz nie zgadnę, a jednak mam przeczucie
że z tej niewoli, co u artystów
czym prędzej musiał uciec
inaczej nie mknąłby tak bezszelestnie
tak nikłym śladem na niebie
i miałby trochę więcej pewność
i kiedyś wrócił do siebie
zostałby zapis zdjęcia jednego
tego na krzakiem róży
które mu Pan Bóg, tak bez powodu
wykonał z fleszem od burzy
byłby też obraz w moim spojrzeniu –
życzenia podróży szczęśliwej
i tej miłości co ukryta
w nadziei głupio żywej

Agnieszka błękitnie patrzy
i szepce jak w teatrze
uśmiecha się bielą zębów
do Józka z siódmego rzędu
lecz trzeba ze sceny zejść
na Kępę uciec lub gdzieś
nad Wigry – tam za krzakiem
czyhają wilkołaki
Agnieszka – ta niepubliczna –
jest bowiem metafizyczna
i we krwi ma uciekanie
nim w świetle rampy znów stanie
nim innym znów powie: „jestem”
przewrotną miną czy gestem –
jak teraz ucieka w zaświaty
tam pisze poematy
tam tęskni za Warszawą
za wciąż nie minioną sławą
na chmurce z Piotrem S.
wermut popija pod jazz
Zagląda jej w okno -
on, choć taki nieśmiały
serca pół oddaje,
bo zakochany
z miłości rumiany.
Mruga do niej,
uśmiecha się zalotnie
spotkać się mogą nocą
tylko w pustym oknie.
On coraz prędzej
ukrywa się pod chmur peleryną.
On znika, ucieka
a ty go kochasz, dziewczyno!
Inaczej wygląda,
ile razy spojrzysz
nie odwracaj już wzroku -
drugim razem nie zdążysz!
Ty oczy przymkniesz,
on w kolejną fazę wejdzie,
zbudzisz się rano -
on u innej już będzie
Stawia kroki kolejne,
choć niezgrabny taki.
Poznaje inne, piękne,
odwiedza polne maki.
Noc spędzi upojną
z ulubionym twym kwiatem
jesień, zimę, wiosnę.
Czy powróci tu latem?
I krok po kroku
kochanek twój miły, odejdzie -
on nie dla takiej dziewczyny
Najnowsze komentarze
14 min. 43 sek. temu
11 godzin 46 min. temu
1 dzień 1 godzina temu
1 dzień 11 godzin temu
1 dzień 18 godzin temu
2 dni 7 godzin temu
2 dni 14 godzin temu
2 dni 15 godzin temu
2 dni 18 godzin temu
2 dni 23 godziny temu