
półsłowem i półgestem
pół wierzę że pół jestem

Miałem swój świat i swoje kredki,
nic wam się w nim nie podobało.
Więc pytam - czemu,
chcieliście mi zabrać każdą z nich.

śpieszę się
teraz też -
bo Majka
musi mieć wiersz

jaskółki wijące gniazda
we włosach prastarych panien
przypadkiem wrzucony do wiadra
na wpół owdowiały kamień
urwana raptem bezwiednie
dwóch wielkich kałuż rozmowa
ołówki szaro – powszednie
niedoskonałe jak słowa
plus pamięć oczu przymkniętych
w maju nad Morskim Okiem
mniemanie o sobie poety
przynajmniej jak Tatry Wysokie

...a teraz przywitajmy debiutanta! Proszę o gromkie brawa!
Ekhm... Tak... Nazywam się Kevin i... ten... od około roku miewam lęki.
Cześć, Kevin!
Przyszedłem tutaj za namową przyjaciół...
Pozdrów ich od nas!
Nie omieszkam, bardzo się ucieszą.
My też!
Ja też się cieszę, naprawdę! Niezmiernie! Ale mam do opowiedzenia historię.
Słuchamy Cię, Kevinie!
Otóż... wszystko zaczęło się od wizyty w szpitalu, miałem problemy z... to akurat nieistotne.
Z czym miałeś problemy, Kevinie?
To naprawdę nieistotne.
Nie pomożemy Ci, jeżeli nie będziesz zupełnie szczery.
Z penisem, usatysfakcjonowani?
Owszem, my nigdy takich nie mieliśmy. Dowartościowałeś nas, dziękujemy.
Nie ma za co... banda wariatów...
Słuchamy?
Nie ma tartaku, takie przysłowie, rozumiecie.
Nie rozumiemy.

Razz Jazzman prawiczek, co grywał pod Hutą
saks seksem zastąpić chciał z fanką Danutą,
lecz, po nastrojeniu,
fałsz zakwilił w cieniu
w strachu przed fanki twardą batutą.
- Na ten mazurski strych wspinał się po stromych, wiekowych, skrzypiących schodach, a właściwie po atrapie wykonanej z ogromniastej, niekompletnej, szczerbatej i próchniejącej drabiny. Jej pokonanie stanowiło dla wiecznie spragnionego przygód malca - nie lada wyzwanie i bywało, że kończyło się nader bolesnym upadkiem o kilka solidnych, paskudnych metrów w dół.
Składał się wtedy taki berbeć - krzyżem zupełnie w pół i nawet nie chlipiąc, zbierał się godnie z żebrami za spodnie do kupy! Stawał - czym prędzej - na równe nogi jak plastyczna sprężyna i salutując swoją niezmienną gotowość do dalszych działań, był jak „mańka - wstańka”: -niezłomny,
-niepokonany i zawsze gotowy na kolejne podboje i wielkie zwycięstwo nad światem uzębionych, przemykających w pośpiechu gryzoni.
Ja nie jestem dla ciebie nic warta?
Powieś w szafie, więc drogie swe palta,
W których jesteś dla mnie zwierzyną
I powędruj wraz z nimi do czarta!
W tym z pantery ci najbardziej do twarzy!
Twa odwaga i próżność się pławi
W luksusowej twej wyobraźni,
Gdzie zabrakło wyczucia, powagi.
Twą upartość przywdziewam ze skórą
Obok ciebie rozpięta na murze;
W pocałunkach karczma Mozarta,
W sercu żale futrzane - jak róże!
Niech powiewa uczciwość bękarta,
Od bezwstydnej skruchy krew płonie!
Duma wije się, wdzięczy jak małpa,
Rozpościera i skrzydli nieskromnie.
Dziś na szaty chwila rozdarta
Treść iluzji rozdziela od wspomnień;
Ślepa kroczy po cichu na palcach
I samotna wystaje - przy oknie.
Lśni w niemodne łzy wystrojona,
Pstre korale tęsknoty rozwiesza;
Zanim pomknie wśród fal melancholii
Jeszcze gestom zwyczajnym zawierza.
W noc wychodzi - na łowy ostatnie,
Mamiąc zmysły przelotną nadzieją,
Że pod dzikim zwierzęcym płaszczem
Resztki ludzkiej czułości gdzieś drzemią.
Najnowsze komentarze
9 sek. temu
3 min. 4 sek. temu
8 min. 4 sek. temu
1 dzień 1 godzina temu
1 dzień 8 godzin temu
1 dzień 8 godzin temu
1 godzina 56 min. temu
1 dzień 9 godzin temu
1 dzień 10 godzin temu
1 dzień 10 godzin temu