
Rzadko chodzę korytarzami- zwłaszcza zimą; zimą, bo bliżej
przez ianuarfobię, kwadransami po ósmej. Magdo, pamiętasz? Jak
szliśmy tunelami pod wiaduktem, wtedy to było. A teraz nie trzymamy
się za rękę kiedy słyszymy: Wiosna, wiosna! Bliżej będzie tym
szerszym, więc nas wylecz korytarzu, który tniesz cienie,
cieniu, który ukrywasz okruchy chleba.

Słyszałam szept, że jutro mają się skończyć znaczki i koperty. Papier na listy nie. Atrament ma wsiąknąć
w bibułkę, zniknąć, jak wszystkie bilety jednorazowe, które nie będą już kasowane kilkakrotnie. Fotografowie
narzekali w słuchawkę coś o wywoływaniu zdjęć, coś o kawie- ale to już nie mieści się w głowie: tylko jakieś
przysłowia, anegdoty- wszystko bez morału.
Nieobecni i przechodnie mówią: Najlepiej już zapominać, niż coś obiecywać- I tylko przeglądać
się w szklanych pamiątkach- jakichkolwiek: bez znaczenia od kogo i za co.
W zapyziałej kuchni piję sama herbatę. Przez otwarte drzwi podpatruję Magdę, siostrę. Magdalena czyta książkę.
Przepisuje co piąty wyraz na kartkę. Spoglądam więc obok i przytakuję: No, no. Tylko bez enumeracji w wierszach.

Niby jest lato. Czas deszczu i wychylania się przez okno.
Liście nie schną. Płatki róż żółcieją na widok
aury. Ty też użyźniasz grunt, piasek i starą warstwę
kory. Torf tak cienki, że kartki z zeszytu targać.
Nie ma już konewek. Zostały podstawki pod doniczki.
Najnowsze komentarze
14 min. 43 sek. temu
11 godzin 46 min. temu
1 dzień 1 godzina temu
1 dzień 11 godzin temu
1 dzień 18 godzin temu
2 dni 7 godzin temu
2 dni 14 godzin temu
2 dni 15 godzin temu
2 dni 18 godzin temu
2 dni 23 godziny temu